Początek kubek kłótnia
- Czy początek musi być okupiony świadomością końca? - pytam siedzącego naprzeciw mnie mężczyzny. On odchyla się na fotelu, bierze kubek w dłoń i wlepia we mnie przenikliwe spojrzenie.
- Tak, tak być musi, kiedy przeżyjemy już osiemset początków, to w końcu, za osiemset pierwszym razem czegoś się uczymy. Choćbyśmy bardzo nie chcieli. Dlaczego zadałaś to pytanie?
Zamyśliłam się. Zastanawialam się nad odpowiedzią.
- Wydało mi się interesujące, a jednocześnie jest bardzo dla mnie ważne. Zaczynam życie po raz kolejny. Chyba osiemset pierwszy właśnie. I nie wierzę już w jakąkolwiek ciągłość. Myślałam, że może rzucisz mi koło ratunkowe. Zapewnisz, że jednak nie będzie końca kolejnego świata.
- Nie zrobię tego. Koło to zbyt doskonały kształt, żeby nim ot tak rzucać, zwłaszcza z tak głupiego powodu jak ratowanie kogokolwiek.
- Nie warto nas ratować? - pytam wkurzona.
- Ludzie się muszą sami ratować. Jeszcze tak się nie stało, żeby ktoś kogoś do końca uratował. Wyobraź sobie, że siedzisz w Milionerach. Pachnący świetnymi perfumami, bardzo zmęczony człowiek zaraz zada ci pytanie za milion. Czujesz zapach tych pieniędzy i słodkie „co mi tam”. Nieprawdziwe. Łatwo myśleć „co mi tam”, kiedy jesteś na szczycie. Myśleć „co mi tam", gdy wygrasz ten milion i rozrzucić całą kasę po lesie... To prawdziwe „co mi tam”. Ale wróćmy do ciebie... Możesz albo iść do domu, albo grać dalej. Grasz. Komu potrzebny jest półszczyt? Nauczono nas skrajnych emocji. Wdrukowano je w skórę. Siwy pan rozmawia z tobą jak z równą, choć w innej sytuacji nawet nie splunął by na twój widok. Nagle interesuje go twój znak zodiaku, gdzie pracujesz, co jesz na śniadanie. Nie pamiętasz, że to drażni mózg, bo tak naprawdę na co dzień nikt się tobą nie interesuje. „Gram o milion” mówisz. Sala wyje. Jesteś królową dżungli. Siwy pan właśnie zarobił premię. Pada pytanie. Żołądek zwija ci się w supeł. Nie znasz odpowiedzi. Panikujesz. Czujesz ślinę w ustach. „Dałam się nabrać, jestem frajerką” myślisz. „Znów dałam się zbajerować spojrzeniom i słowom.”. Masz jeszcze koło ratunkowe. Idealnie okrągłe. Dzwonisz do kuzyna. On zna odpowiedź. Wygrywasz milion.
Czujesz niesmak. Odpalasz kuzynowi sto tysięcy. Za resztę stawiasz dom, zakładasz firmę. Udaje ci się.
W każde święta kuzyn mówi, że cały swój życiowy sukces zawdzięczasz jego pomocy. Gdyby nie on... „Co mi tam” pojawia się znowu, gdy po którejś z kolei kłótni go mordujesz. To była dobra decyzja. Był smutnym ćwokiem, wrzodem na dwunastnicy świata. Powinien zdechnąć chociażby za brak jedynki.
- Czyli gdybyś rzucił mi koło, skazał byś się na śmierć? - pytam zdezorientowana.
- Myślę, że zwiększyłbym prawdopodobieństwo tego, że zerżnę cię w kiblu. Patrzę na twoje nogi i cycki, i zastanawiam się, czy było warto. Tak już jest, że zawsze się żałuje.
super, podoba mi się i o dziwo w miarę prosty i zrozumiały dla mnie
OdpowiedzUsuńProsto, krótko, życiowo. Ot scenka, która może wydarzyć się wszędzie i każdemu.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Hej :)
OdpowiedzUsuńO cholera. To jest tekst, który daje w twarz. W nie tak wielu linijkach zdołałaś przekazać to, co w dzisiejszych czasach stanowi o ludzkim życiu. Niby nie ma tu nic zaskakujacego, a i tak czuję się, jakby ktoś otworzył mi oczy. Dziękuję za to.
Pozdrawiam.
Ciekawe jest to, że tekst napisano w formie dialogów, a mimo tego niczego nie stracił. To samo, że nie ma określonych postaci, a i tak widzimy je oczami wyobraźni, bo każdy z nas mógłby nimi być. Cholernie podoba mi się to porównanie do "Gry o milion". Prosto i krótko, ale dosadnie.
OdpowiedzUsuńCleo dobrze to ujęła. Przeczytałam i czuję się, jakbym dostała siarczysty policzek. Bardzo obrazowe, życiowe i dostrzegam jakby wpływ ostatnio przeczytanych lektur?
OdpowiedzUsuńHuh. Just... Huh.
OdpowiedzUsuńProsty tekst, a jednak dający do myślenia. I jak już się chwilę zastanowisz, wczytasz w ten tekst nieco bardziej... to masz mindfuck. Bam! Cios prosto w twarz.
Scenka, która pokazuje ludzką naturę i robi to w dość specyficzny, ale prosty sposób.