Kiedy
zobaczyłam pierwszy temat na naszym GPK 2.0, od razu miałam przed oczami Wyobrażalnego
i Niepohamowanego z uniwersum Paranoidalnej. Przyznaje, że konkretnego pomysłu
nie posiadałam, dlatego leciałam z tym, co mi akurat wpadło do głowy. Przez to
opowiadanie nie jest najwyższych lotów, ale mam nadzieję, że Niepohamowany choć
trochę naprawia swoimi szaleńczymi uwagami ten tekst!
***
– Dzień dobry, mój stary
przyjacielu!
– Nie.
– Prawidłową odpowiedzią
byłoby...
– Nie.
– Tak, ale...
– Nie.
Czasami Wyobrażalny zachowywał
się tak, jakby miał okres, a przecież nawet nie był kobietą. Wystarczyło, że
rzucę mu zwykłe „dzień dobry” i już uważał, że coś kombinuję. W sumie to
musiałem przyznać mu rację. Z reguły coś kombinowałem, ale tym razem nie tylko
ja byłem pomysłodawcą tego szaleństwa, które chciałem mu zaproponować. Co jak
co, ale na ofertę swojej ukochanej powinien przystać.
– Charm. – Wyobrażalny już
otwierał usta, żeby wypowiedzieć to znamienne dla jego natury „nie”, ale zatrzymał
się, ponieważ usłyszał skrót od imienia Paranoidalnej. – Ha, wiedziałem, że się
zamkniesz! – Poklepałem przyjaciela po plecach w taki sposób, że jego twarz mało
nie wylądowała w owsiance z bananami. – Ty to jednak kochasz naszą Charm, co?
Bruzda, która powstała na jego
czole, poświadczyła o irytacji mającej się za chwilę ukazać w wersji słownej.
Jeszcze kilka miesięcy temu mój
przyjaciel był niedoruchaną kłodą, której nie wzruszało nawet zabijanie
przypadkowych ludzi w parku, teraz przynajmniej wiedziałem, że miał w sobie
jakiekolwiek uczucia. I pomyśleć, że wywołała je dziewczyna!
– Kto mnie kocha? –
usłyszeliśmy wysoki, dziewczęcy głosik, który idealnie nadawał się do posmarowania
nim śniadaniowej kanapki. Był jak nutella wylizywana ze słoika o poranku.
Paranoidalna weszła do stołówki
i zaśmiała się tak, jakby to, że ktoś mógł ją darzyć ciepłymi uczuciami, nie
sprawiało jej żadnego problemu. W sumie do tej pory nie wiedziałem, co sądziła
o Wyobrażalnym. Może nawet się nie domyślała, że wodził za nią chłodnym, acz
wciąż maślanym wzrokiem.
Już otwierałem usta, żeby
wyrzucić z siebie wesoło imię zakochanego chłopaka, kiedy ten wyskoczył do góry
i zatykał mi usta chłodną dłonią. Czasami miałem wrażenie, że był trupem.
Przydałby mu się ktoś, kto by go rozgrzał. To o wiele lepsza opcja niż bycie
ludzkim prosektorium.
– Nikt cię nie kocha – syknął
przez zęby Wyobrażalny. Szare oczy sypały takimi iskrami, że gdyby ktoś zbliżył
się do niego choćby na metr, skończyłby z poparzoną twarzą.
– Och. – Dziewczęce ramiona
opadły w dół, jakby się czymś zawiodła. Teraz po wesołym uśmiechu pozostała
wyłącznie niemrawa mina, która próbowała udawać radosną.
Wyobrażalny był jedyną osobą,
która tak na nią reagowała. Uparcie pokazywał, że nie przepada za maskotką
naszego stowarzyszenia, przekładając na nią swoją złość wymieszaną z frustracją.
Podświadomie karał ją za to, że się w niej zakochał. A przecież to nie była jej
wina.
Do stołówki bezszelestnie
zakradła się moja ukochana blondyneczka, która jak zawsze miała na sobie uroczą
koszulkę z jednorożcem. Gdyby Blave nie trzymał na moich ustach dłoni, zapewne
oblizałbym je jak rasowy pedofil, rzucając do niej jakimś ambitnym tekstem na
podryw, który zaczynałby się od słów: „Hej, maleńka”, a kończył na: „Chętnie
pogłaskałbym twojego jednorożca”. Z drugiej strony to mogłoby doprowadzić do
kolejnej strzelaniny, co opóźniłoby śniadanie, a musiałem przyznać, że dzisiaj
byłem niewiarygodnie głodny.
Ostatnio przekonałem panią
Grażę ze stołówki, żeby przyrządziła mi potajemnie krwisty stek. Pewnie czekał
już na mnie w kuchni. Ach, uwielbiałem wszystko, z czego wylewała się krew, a
szczególnie ludzi! Nie, żebym spożywał człowiecze mięso. Preferowałem raczej jego
ćwiartowanie.
Nieobliczalna nawet nie rzuciła
spojrzeniem w moją stronę (jak zawsze udawała, że nie jest zainteresowana, ale
ja w głębi serca wiedziałem, że za mną szaleje!), za to spojrzała chłodno na
mojego przyjaciela. Przez chwilę mierzyła go badawczo, jakby próbowała
zrozumieć, dlaczego właśnie mnie poddusza, po czym rzuciła do Charmaine głosem
pozbawionym uczuć:
– Wyobrażalny cię kocha.
Jak gdyby nigdy nic wyminęła ją
w przejściu, podeszła do kuchennego okienka i wyciągnęła z niego talerz, na
którym spoczywał soczysty, krwisty stek.
Zaraz. To był mój stek!
Wyrwałem się z osłabionego
teraz uścisku Wyobrażalnego, który po zdradzonej przez Canarię tajemnicy stał
się bezwładną kłodą, a potem podbiegłem do Nieobliczalnej i wyrwałem jej z
dłoni mój wymarzony posiłek. Pani Graża byłaby zła, gdyby ktoś zjadł go za
mnie! W końcu sama powiedziała, że gdyby była młodsza, to codziennie targałaby
moje słodziutkie policzki, a najchętniej to zrobiłaby z nich pyszniutki gulasz!
– Kocham cię, mój ty mały
jednorożcu, ale dzisiaj ważniejszy od ciebie jest mój stek. – Upragniony talerz
chwyciłem w dłonie. Mina Nieobliczalnej wskazywała na to, że za chwilę rzuci
się na mnie z widelcem, który trzymała w ręku. Wiedziałem, co muszę zrobić,
dlatego pochyliłem się nad nią i złożyłem na jej małym bladym nosku pocałunek.
Potem skierowałem się w stronę długiego stołu.
Nie minęła nawet sekunda, a
talerz przeleciał obok mojej głowy, tłukąc się na ścianie. Oczywiście
zastosowałem strategiczne uchylenie w bok. W nagrodę za dobre sprawowanie
ugryzłem kawałek mięsa. Nie przeszkadzało mi to, że po mojej brodzie spływał
tłuszcz zmieszany ze zwierzęcą krwią. Teraz napawałem się czymś, co było tysiąc
razy lepsze niż tygodniowa orgia w zamkniętym pokoju, gdzie byłem sam na sam z
dwudziestoma kobietami.
– Ooooooo, taaaaaaaak –
powiedziałem przeciągle. I pewnie zachwycałbym się tym smakiem w dalszym ciągu,
gdyby nie cichutkie, ledwo słyszalne pociągnięcie nosem, które tak szybko jak
się pojawiło, tak szybko zniknęło, uciekając wzdłuż korytarza wraz z jego
właścicielką. Przeżuwając powolnie kawałek mięsa, spojrzałem z uniesioną brwią
na Wyobrażalnego, który z założonymi na piersi rękoma spoglądał teraz w okno.
– No, dobra, Blave. Co jej
powiedziałeś? – spytałem z umęczonym westchnięciem.
– Że jej nie lubię i nie chcę
jej więcej widzieć.
– A powiedziała ci przynajmniej
o swoim pomyśle?
Musiałem przyznać, że byłem już
zirytowany jego chłodnym zachowaniem. Rozumiałem, że większość swojego życia
spędził w szpitalu psychiatrycznym, gdzie na nim eksperymentowano, ale czy
naprawdę musiał zachowywać się jak nierozumiejące uczuć dziecko, które bezustannie
błądziło we mgle? Przecież zrobiłem mu kiedyś wykład na temat emocji. Może
pominąłem jakiś slajd, który dotyczył miłości? Chociaż trudno byłoby go
przegapić, skoro po ekranie fruwały wtedy oczojebne serduszka.
– Nie.
– Ty pieprzony egoisto. – Chyba
pierwszy raz od kilku miesięcy na niego warknąłem. – Charmaine chciała ci
zaproponować, żebyśmy wykradli się dziś w nocy ze stowarzyszenia i pojechali do
twojego domu, po to, byś mógł po tych wszystkich cholernych latach zobaczyć
swoich rodziców.
Wyobrażalny napiął mięśnie
ramion, choć jego mina wciąż nie uległa zmianie. Wiedziałem, że go to uderzyło.
Tylko nie wiedział, co z tym zrobić. Odpowiedź była jedna, dlatego podszedłem
do niego, chwyciłem go brutalnie za koszulkę i pociągnąłem za sobą. Nie
przejmowałem się tym, że zostawiłem na jego nieskazitelnym wdzianku tłuste
plamy. Teraz bardziej zależało mi na uczuciach pewnej młodej damy, którą
naprawdę łatwo było zranić.
Próbującego się wyrwać
przyjaciela wyrzuciłem za drzwi. Gdyby nie to, że oparł się o ścianę, pewnie
wylądowałby na swoich bladych pośladkach (widuję je na żywo każdego dnia, ale
gdyby ktoś usłyszał tę wypowiedź wyrwaną z kontekstu, zupełnie jak teraz,
pewnie pomyślałby, że jestem gejem), Wyobrażalny posłał mi spojrzenie pełne
zła.
– Idź ją teraz przeproś, ty
chamie i prostaku! – Odgoniłem go dłońmi jak niegrzeczną kurę, która pałętała
się po podwórku, zostawiając po sobie rzadkie niespodzianki. – I powiedz jej w
końcu, że ją kochasz! Bo ona ciebie też kocha, idioto, skoro zareagowała na
twoje słowa płaczem! Dopóki tego nie zrobisz, nie wpuszczę cię na stołówkę i
zdechniesz z głodu! Zrozumiano?!
Zanim doczekałem się
odpowiedzi, zamknąłem z rozmachem drzwi.
Cóż, teraz przynajmniej mogłem
rozkoszować się moim stekiem w spokoju.
Obok mnie stanęła
Nieobliczalna, która zagapiła się w drzwi – najwyraźniej była zdziwiona, że
uniemożliwiłem komukolwiek wstęp do tego miejsca, czyniąc je idealnym na naszą stołówkową
randkę. W rękach również trzymała talerz z krwistym stekiem.
Uśmiechnąłem się do niej tak
szeroko, że mało mój uśmiech nie uciekł na wakacje do słonecznej Hiszpanii, w
której się narodziła.
Cóż, przynajmniej ja w całym
Stowarzyszeniu Niezidentyfikowanych byłem pewny swojej miłości.
Niech żyją krwiste steki i
jednorożce!
Interesujące, ale trochę zmieszany jestem bo nie wiem kto jest kim (jeśli wypowiada kwestie). Pomysł z irytacją na czole z przejściem w wersję słowną było dobre i jakże mi bliskie. Ale czy nie lepszym zwrotem byłoby " ludzkie mięso " zamiast " człowiecze mięso ".
OdpowiedzUsuńHmmm, wydawało mi się, że kwestie postaci są dosyć jasne, bo można się domyślić tego z kontekstu, ale być może patrzę na to z autorskiej perspektywy :D (no, raczej).
UsuńOwszem, mogłoby być "ludzkie mięso", ale uniknęłam powtórzenia w ten sposób, bo linijkę wcześniej było słowo "ludzi" c:
Dziękuję za komentarz!
Poza tym człowiecze mięso nadaje temu trochę inny wydźwięk :) ale jeszcze się wypowiem, jak przeczytam tekst :D
UsuńNo tak, czego ja się spodziewałam po uniwersum Paranoidalnej i po Tobie, Sadistic. Niepohamowany jest... Brakuje mi słowa, ale szczerze mówiąc, to mnie nie zaskakuje dosadność tego gościa. I te porównania. Za każdym razem czuję się zamordowana nimi. Ale lubię gościa. Jednorożce i krwiste steki... O tym nie pomyślałam, ale coś te jednorożce ostatnio często się pojawiają. Coś jest na rzeczy^^?
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Hej :)
OdpowiedzUsuńNiepohamowany to nie najlepszy materiał, by przechowywać wszelkie sekrety, ale do Nieobliczalnej pasuje. Kurczę, bardzo mi się podoba to, że cała banda się spotyka i zrobiłaś z nimi scenę. Jest tu wszystko to, co ma w sobie ta seria do zaoferowania. Zakochałam się.
Pozdrawiam.
Hah! Sam tytuł mi mówił, że czeka mnie coś pokręcono-porąbanego! Ale spodziewałam sie nieco więcej porąbanego. Dostałam za to sporo nieco pokręconej miłości... do steków, ludzkiego mięsa... a no i międzyludzkiej.
OdpowiedzUsuńFakt, troszkę możnaby sie pogubić w czasie czytania kto jest kto, no i Niepohamowany... Nieobliczanlna... itd. Trochę się może mylić, ale jak sie czyta na spokojnie z nieco większą uwagą to jest okej.
Niepohamowany oczywiście mnie zauroczył w swój nieco chory sposób (te jego teksty i porównania), ale Wyobrażalnego też lubię (chociaż ten jego chłód też nieco wkurza... ale to mi bardziej wygląda na takie... hm... bycie tsundere czy "stawianie ścian"... dobra, stop. Bo zaczynam analizować lol)
Generalnie lubię historię z tą bandą, także ten... Niech żyją jednorożce i steki! (W sumie... jak on tak lubi krwiste steki to co powie o tatarze?)