Lubię ten temat, bo w
sumie mogłabym napisać tekst z każdego uniwersum, jakie mam i byłoby dobrze.
Jednak pierwszy do głosu doszedł Arte, a że Sadistic się uparła, że chce z nim
tekst przeczytać, nie pozostawili mi odwrotu. Nie oczekujcie od tej sceny
niczego ambitnego, ot jeden dzień z życia Vivian i Arte.
Czarne zasłony skutecznie nie
dopuszczały światła dnia do sypialni, w której słychać było jedynie spokojny
oddech śpiącej kobiety. Spod kołdry wystawała tylko głowa i długie, ciemne
włosy odcinające się od jasnej pościeli. Nie przejmowała się porą skryta
bezpiecznie w krainie Morfeusza.
Ten stan nie trwał długo. Leżący
na stoliku telefon zaczął dzwonić i nie zamierzał przestać, dopóki nie obudzi
kobiety. Ta mruknęła pod nosem kilka niecenzuralnych słów i nie otwierając
oczu, sięgnęła po irytujące urządzenie. W myślach obiecywała rozmówcy śmierć w
męczarniach, jeśli okaże się to jakąś bzdurą.
– Czego?
– Nie – odparła twardo,
rozpoznając głos przyjaciela.
– Prawidłową odpowiedzią byłoby…
– Nie. – Nie dała mu wyjaśnić.
– Tak, ale… – próbował raz
jeszcze.
– Nie. Nie przekonasz mnie.
– Jeszcze nic nie powiedziałem –
oburzył się. – Daj mi dojść do słowa.
– Cokolwiek chcesz powiedzieć,
odpowiedź brzmi “nie”.
Rozłączyła się bezceremonialnie i
z trzaskiem odłożyła telefon na miejsce, by wrócić do przerwanego snu. Nie
miała jednak na to szansy, gdy usłyszała pukanie do drzwi mieszkania. Zaklęła
szpetnie, domyślając się, kto jest źródłem hałasu.
Przykryła się kołdrą, nie
zamierzając otwierać drzwi. Miała nikłą nadzieję, że intruz sobie pójdzie, choć
podejrzewała, że dopóki go nie wpuści, nie odpuści jej. Za dobrze się znali,
żeby nie przewidzieć takiego scenariusza.
Pukanie ucichło po kilku chwilach
irytowania kobiety. Uchyliła powiekę, nasłuchując uważnie. Z każdą chwilą jej
frustracja wzrastała, a wręcz wybuchła, gdy do sypialni ktoś wszedł i włączył
światło.
– Ty durny wampirze – warknęła
rozeźlona. – Czyś ty kompletnie rozum postradał? Kto cię tu w ogóle zapraszał?
– Nie bądź taka sztywna, moja
panno. Co z “gość w dom, Bóg w dom”?
– Nie wierzysz w Boga, ja zresztą
też.
– Szczegóły. Wiesz, jaki dzisiaj
dzień? – zapytał bardzo uszczęśliwionym głosem.
– Zamierzasz ze sobą skończyć?
Nareszcie – zironizowała.
Arte roześmiał się, jakby
usłyszał dobry żart.
– Chciałabyś, moja panno.
– Nawet nie wiesz, jak bardzo –
mruknęła. – To co dziś jest, że musisz zakłócać mi cenne godziny snu?
Wampir wyszczerzył się jeszcze
bardziej niż jeszcze przed chwilą.
– Walentynki – oznajmił wesoło
niczym mały chłopczyk, który odkrył właśnie, jak przekupić rodziców, by kupili
mu nową zabawkę.
Vivian miała ochotę sięgnąć pod
poduszkę po ukryty tam sztylet i dźgnąć przyjaciela prosto w serce, ale tylko
zasłoniła twarz kołdrą.
– Co to za reakcja? – oburzył się
Arte. – Specjalnie przyjechałem, żebyś nie spędzała ich sama.
– Wiesz, że nie bawi mnie to
komercyjne święto pełne tandety. Próżny twój trud.
– Jesteś nieczuła.
– No proszę, Amerykę odkrył – zakpiła.
– Od dawna szukam tylko rozrywek cielesnych. Nie mam serca, które mogłoby coś
odczuwać. Dobrze o tym wiesz.
Arte skrzywił się, po czym
wskoczył na łóżko obok przyjaciółki, która warknęła:
– Nie zapominasz się czasem?
– Nie?
– Spieprzaj z mojego łóżka, a
najlepiej też z mieszkania. Chcę spać, a ty mi w tym przeszkadzasz.
Arte zrobił urażoną minę.
– Tak dawno się nie widzieliśmy,
a to jedyne, co masz mi do powiedzenia?
– Nie, ale resztę chwilowo
odpuszczę. Zresztą co roku robisz tę samą szopkę. Znajdź sobie dziewczynę albo
chłopaka, a nie prześladujesz mnie w każde Walentynki.
– Bo to ty jesteś moją
Walentynką. – Uśmiechnął się rozbrajająco. – Z nikim innym tak dobrze nie kpi
się z tego dnia. Wyśpij się, a potem idziemy w miasto.
Vivian westchnęła ciężko, po czym
zaczęła się śmiać. Wampir irytował ją jak nikt, ale chyba nie było nikogo, z
kim chciała spędzać ten czas. Zresztą tylko on jej został. Z nim najbardziej
irytujący dzień był całkiem do zniesienia.
Hej :)
OdpowiedzUsuńA ja bardzo bym chciała spędzić Walentynki z Arte :) bo lubię tego wampira i pewnie miło spędzilibyśmy czas.
Bardzo fajnie pokazałaś tu różnice między wampirem a Walker i to, że mimo nich świetnie się rozumieją. Lubię to.
Pozdrawiam.
He-jo! Tak, komentuję w końcu!
OdpowiedzUsuńVivian widzę znowu wraca w klimaty bycia nieco niestabilną, no nie? W końcu tu taka markotna, wkurzona i w ogóle a potem śmieje się nagle xd (nie bij mnie Viv)
Fajnie wykorzystany temat, a dialog (a przynajmniej połowa) idealnie pasuje to Vivian, to trzeba przyznać. No i faktycznie ciekawie nieźle pokazane różnice między tą dwójką.
Tak w sumie... teraz mnie zastanawia, jak dzwonek ma ustawiony Viv? Taki klasyczny "dzyń dzyń" czy jakaś piosenka? xd
Pozdrawiam~