Ogłoszenia

Tydzień 5: 11-17.03

Temat 1:

- Tylko my jesteśmy teraz w biurze?

- Ty, ja i to zbyt dojrzałe awokado.

Temat 2: koalicja, spirytus, kartka, drzewo, rzeka (do wyboru min. 3)

niedziela, 17 lutego 2019

[1] Festiwal ~ Cioteczka A-chan


Festiwal
Dzisiaj prosto, krótko i akatsukowo. Again. Ale nieco poważniej niż zwykle. Trochę nawiązań do głównego opowiadania, ale nic wielkiego, co byłoby konieczne do zrozumienia tekstu – a przynajmniej mam nadzieję, że tak udało mi się to zrobić. Ah, w tekście wykorzystałam oba tematy. Miłego czytania.

Deidara obudził się z dziwnym uczuciem, że coś jest nie tak. Albo będzie nie tak. W siedzibie panowała nienaturalna cisza. Żadnych krzyków, żadnych kłótni, żadnych wybuchów, żadnych przezwisk, wyzwisk i brzdęku broni. Nic. To było tak nienaturalne, że miał ochotę w ogóle nie wychodzić z pokoju. Ale niestety, jego żołądek domagał się jedzenia i kawy. Albo przynajmniej mocnej, ciepłej herbaty z mlekiem.
Krótka podróż z pokoju do kuchni wydawała się przerażająca. Grobowa cisza, niezakłócana nawet przez najmniejszą muchę. Było tak cicho, że Deidara doskonale słyszał swój oddech, swoje bicie serca – które przybrało na sile przez tę dziwną atmosferę – i w pewnym momencie odgłos jego własnych kroków, kiedy miał już dość tej ciszy i specjalnie zaczął głośno tupać.
Miał wrażenie, że zza rogu wyskoczy zaraz jakiś demon z krwiożerczym spojrzeniem i niebezpiecznym uśmiechem, gotowy rozerwać mu gardło. I właściwie niewiele się pomylił… bo jak tylko znalazł się w kuchni, a pomieszczenie wypełnił dźwięk zaczynającej się gotować wody, drzwi otworzyły się z hukiem, i stanęła w nich A-chan w całej swojej demonicznej okazałości, z błyskiem w oku i szerokim uśmiechem, ukazującym ostre kły.
– Dzień dobry, kochany braciszku! – zawołała wesoło dziewczyna, wyraźnie mając jakiś dziwny pomysł. A Deidara nawet nie musiał się wysilać, żeby poczuć od niej krew.
– Nie – powiedział, nim A-chan zdążyła oznajmić co jej chodzi po głowie.
– Prawidłową odpowiedzią byłoby…
– Nie. – Deidara przerwał jej ponownie, nalewając gorącej wody do kubka z herbatą.
– Tak, ale…
– Nie. – Wiedział, że A-chan raczej szybko nie odpuści, ale łudził się, że może jednak nie będzie miała humoru do namawiania go zbyt długo i poleci męczyć kogoś innego.
– Dałbyś mi przynajmniej…
– Nie – rzucił ponownie blondyn, po czym napił się gorącego napoju i coś zrozumiał. Wiedział, że jeśli A-chan mu nie powie, to cokolwiek się działo lub będzie działo, on wyląduje na niebezpiecznej pozycji, nieświadomy niewątpliwie sporego zamieszania. – Chwila moment. Czy to coś, ma jakiś związek z tą nienaturalną ciszą, panującą w siedzibie?
– Hm... – A-chan zamyśliła się, po czym wyszczerzyła jeszcze szerzej. – Nie!
– To nie chcę chyba wiedzieć – mruknął Deidara.
– Oj no weź! Masz jakiś kiepski początek dnia. Wstałeś lewą nogą czy co? Będzie fajnie! – zawołała wesoło dziewczyna, wieszając się na ramieniu przybranego brata i starając uśmiechnąć niewinnie.
– Nie. Zdecydowanie nie. Masz ten dziwny błysk w oku, który mówi mi, że cokolwiek to jest, nie chcę się w to mieszać. To na pewno dotyczy jakoś tych twoich demonicznych spraw. Dziękuję, postoję.
– Hm… – A-chan zamilkła, wciąż uwieszona na ramieniu blondyna i przez chwilę wpatrywała się w kubek herbaty, jakby gorący napój miał dać jej jakąś odpowiedź.
– Planujemy z Hoshi zabawić się z ninja Chmury, bo znowu zaczęli się pojawiać w okolicy. – Deidara do ostatniej chwili liczył, że jednak mu nie powie. Ale jak usłyszał o co chodzi, to wróciły wspomnienia i gniew i w sumie nie był już pewien, czy naprawdę nie chciał się w to mieszać. – Chciałyśmy zrobić taki… mini-festiwal demonów, specjalnie dla naszych chmurzastych gości. – A-chan mówiła dalej, ale teraz jej wzrok skierowany był na twarz blondyna, całkowicie spokojny, pozbawiony figlarnej nuty, poważny, a przez to niebezpieczny. Ten dziwny, złowrogi blask jednak szybko wrócił do jej oczu, a Deidara powoli się rozluźniał. Nawet nie wiedział, kiedy dokładnie stał się taki spięty.
Mruknął pod nosem, dając do zrozumienia, że słucha i powoli upił łyk herbaty, ciesząc się, że jednak nie zdecydował się na kawę, bo i bez tego miał podniesione ciśnienie.
– Kim też zdecydowała się pomóc. Pain odsypia sobie zarwaną nockę nad papierami, chociaż nie do końca świadomie. – Zaśmiała się pod nosem. – Konan podała mu ziółka nasenne. Itachi poszedł się spotkać z informatorem, a Kisame uznał, że mu się nudzi i nam pomoże. Zetsu zaszył się u siebie i powiedział żeby go zawołać jak będzie trzeba zająć się jakąś padliną, a reszta jest na misji. – Zamilkła na chwilę i nagle pstryknęła palcami. – A! No i Sasori usuwa korniki z tych swoich lalek! Mogłam mieć w tym swój udział – dodała, śmiejąc się pod nosem.
Deidara popatrzył na nią przez chwilę, zastanawiając się, czy naprawdę nie chce być w to wplatany. Zemsta na ninja Chmury mogłaby mu poprawić humor… albo całkowicie go zepsuć. W końcu pokręcił głową i powiedział:
– Nie, spasuję. Skorzystam z tego rzadko spotykanego spokoju. Ale bawcie się dobrze. – Uśmiechnął się trochę krzywo i dopił resztkę herbaty. – A jak zacznie mi się nudzić to wyciągnę Tobiego z piwnicy i zacznę go gonić po siedzibie. On w ciągu kilku sekund potrafi narozrabiać, więc na pewno będę miał za co. – Tym razem zaśmiał się, szczerze i prawdziwe, a A-chan w odpowiedzi ścisnęła tylko mocniej jego ramię, posyłając mu ciepły uśmiech i pobiegła planować swój mini demoniczny festiwal.

3 komentarze:

  1. Hej :)
    Bardzo dużo imion/ksywek, które niewiele mi mówią, ale scenka ładnie opisana, dało się poznać w nich dwójkę bohaterów. Zgrabnie wykorzystano tematy. Super.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, to jest zdecydowanie A-chan, którą znam. Wiecznie knująca i rozrabiająca. I tylko dziw bierze, że Dei postanowił odpuścić.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. No tak. Akatsuki. Stare dobre Akatsuki. Fajny, przyjemny tekst. Całkiem nieźle napisany. Przypomniały mi się stare, dobre czasy :)

    OdpowiedzUsuń